“Lubię być kurą domową
Do pralki wrzucić problem wraz z głową
Pralka pierze, ja nie wierzę w nic
Słodko jest nie myśleć o niczym
Się zgubić we własnej spódnicy
Kochanie robię pranie…”

Dlaczego ja?

Z cyklu: pytania bez odpowiedzi.
Dlaczego zaczęłam pisać bloga? Po co? Przecież już łapię 10 srok za ogon, między pracą, a zajęciami dodatkowymi, między treningami, a spotkaniami towarzyskimi, między podróżami, a nauką? Gdzie ? Kiedy? Jak ? i czy znajdę czas na to jeszcze by pisać? W ogóle: o czym ???

Za późno, klamka zapadła, decyzja podjęta. Będę pisać właśnie o tym.  Im więcej obowiązków, tym jesteśmy lepiej zorganizowani, im więcej zajęć, tym lepsze efekty – oczywiście bez przesady, wszak robotami nie jesteśmy. Ale wszystko co dzieje się wokół nas, jest zależne tylko od nas. I bez zbędnego pierniczenia o niczym (przepraszam za kolokwializm;), bez splendoru i fajerwerków, ot tak zwyczajnie lub tradycyjnie, bo od pierwszego zazwyczaj zaczyna się coś nowego…
No to zaczynamy podróż po krainie pełnej magii, doprawionej ironią i cynizmem.
Ot tak po prostu głównie o sporcie, który jest treścią mojego życia i zmianach życiowych, którymi my sterujemy, o wyzwaniu, które stawiamy sobie każdego roku i realizacji marzeń:)
Tak jestem wizjonerem, tak widzę wiele obrazów, które krok po kroku realizuję…
Temat przewodni to sport, sport w miejskiej dżungli, a reszta to artefakty.
I jeszcze o tym,  że…”nie umiem na skrzypcach grać i że wszyscy umrzemy wszyscy”.
A tak na serio skupić się pragnę na przekazaniu  Wam pozytywnej energii, którą czerpię z każdego dnia, o niewymuszonej radości, o banalnych uśmiechach działających cuda  i oczywiście o chorobie cywilizacji – komunikacji między ludzkiej! I jeszcze o Internetach, bo …”siedzi człowiek w tych Internetach i potyka się o dzikowatości”.

Prolog: Well Done!