Dlaczego Algarve?

W Lizbonie byłam dwa razy, w Porto raz, nadszedł czas na południe Portugalii. Loty do Faro ruszyły już w kwietniu, więc wybrałam pierwszy lepszy termin w dobrej cenie. Temperatura w Portugalii ok. 20 stopni w dzień, wieczory jeszcze chłodne i dużo wiatru. Odczuwalna ok 27 stopni w dzień, czyli jak w Polsce latem:)
A południowa Portugalia ma wszystko to, co kocham: dziką przyrodę, mało ludzi, strome wybrzeża, dużo wiatru, piękne widoki, piaszczyste, najpiękniejsze plaże w Europie ( Sorry Italio! przegrałaś w szrankach z Portugalią), wspaniałe kamieniczki, pyszne jedzenie, otwartość mieszkańców i magiczne miasteczka, gdzie w małych uliczkach można się gubić i odnajdywać na nowo!
Wybrałam objazdówkę z wynajętym autem i noclegami co dzień, gdzie indziej. W erze AirBnb i Bookingu, było to bardzo wygodne i szybkie.

Zapraszam do kwietniowej podróży po Algarve:

FARO

Lot z Wrocławia do Faro trwał ok. 3 godzin i 40 minut. Lotnisko usytuowane jest w pobliżu miasta, dojazd bezpośredni do dworca autobusowego za 2,5 euro. Pierwszy nocleg w uroczym hostelu z pięknym patio i tarasem.
Co prawda pokoje nie były na jakimś wysokim poziomie, ale samo miejsce mogło zaczarować:

Centrum Faro jest bardzo urokliwe, otoczone murami obronnymi, z małymi uliczkami, pięknymi kamieniczkami…

Natomiast, jak to zwykle bywa, poza centrum, oprócz plaży i licznych rozlewisk, nie ma nic interesującego. Same blokowiska i osiedla oraz przedsiębiorstwa. Życie w Faro toczy się na starówce i w okolicy dworca oraz na plaży:)

Towarzyszką podróży po Algarve była Ewa, która tak samo jak ja kocha podróże, a z którą niegdyś pracowałam w jednej firmie:)

W Faro (a raczej poza obrębem miasta) wynajęłyśmy auto. Wypożyczalnia aut SurPrice usytuowana  na Północ od centrum. Planowo miał być Fiat 500, ale rzeczywistość jest jednak kwadratowa i dostałyśmy Pandę:) Jak się potem okazało, chwała za to. Auto małe, ale pojemne, sprawne, mało pali i wszędzie można zaparkować. Oto my i nasz Pandzioch! Z drogi śledzie….

Quarteira , Cavacos

Typowo turystyczne miasteczka w stylu kurortów, nic ciekawego tylko sklepiki i wysokie hotele.

Kierujemy się dalej na Zachód.

Albufeira

Również miasteczko kurortowe, dość sporych rozmiarów. Masa hoteli, domków i letnich rezydencji, a z kolei po drugiej stronie nowoczesne osiedla. Miasto samo w sobie nie ma nic urokliwego. Pierwszy zachwyt następuje na plaży:

Praia dos Alemaes i Praia do Lago 

Skaliste wybrzeże, malownicze zbocza, a to wszystko w zasięgu ręki, ponieważ każdy może wdrapać się na niezbyt wysokie skały, (ale dość strome)) i podziwiać widoki. Pierwsza kąpiel w Oceanie i mnóstwo wrażeń. Lubię to!

 

Nocą docieramy do mieszkania Leonela (szybka rezerwacja hosta na plaży), które nie było łatwo znaleźć, z racji błędnej lokalizacji, którą wpisał właściciel na stronie. Ale w efekcie, byłyśmy bardzo zadowolone, wysoki komfort i i spokój, zrekompensowały nam opóźnienie. Rano śniadanie w pobliskim barze ( swoją drogą ludzie są tutaj przemili). Bary śniadaniowe prowadzą właściciele, są w stanie przygotować takie śniadanie, na jakie masz ochotę:)

Wybieramy świeżutkie omlety i tosty:) a do tego kawa i sok ze świeżo wyciskanych owoców!
Najedzone i zadowolone, jedziemy dalej!

Praia Armacao de Pera, Praia da Marina, Praia dos Salgados, Praia dos Salgados, Praia de Benagil, Praia Carvalho, Praia da Caveira 
Plaże w Portugalii mają to do siebie, że można przejść wzdłuż skalistego wybrzeża  z plaży na plażę i ujrzeć ich masę:) My podczas tego tripu byłyśmy w sumie na osiemnastu plażach, ale o samych plażach napisze osobno.

Cały piątek poświęciłyśmy na wędrówki po skalistych wybrzeżach. I w sumie tutaj mocno się spaliłyśmy, nie dajcie się zwieść nie za wysokiej temperaturze – wiatr mimo wszystko opala mocno!

 

Algarve

 

Portimao

Nocleg u wspaniałej rodziny, w pięknej willi z tarasem. Wyłożona kafelkami z azulejos, trochę retro, trochę nowoczesny dom portugalsko-hiszpańskiego małżeństwa, które przyjęło nas bardzo serdecznie:)

Małe, urokliwe miasteczko, chyba trochę w cieniu Lagos i Faro, a jakże piękne:

   

Jedziemy dalej na Zachód!

Po aktywnych dniach spędzonych na wędrówkach po skałach, sobotę postanowiłyśmy spędzić leniwie na plaży czytając książki. Szukałyśmy plaży miedzy Portimao i Lagos, w pobliżu była znana z turystycznych blogów Praia da Rocha – ale niczym nas nie urzekła. Choć bardzo ładne były sklepiki wzdłuż deptaku. Szeroka, dużo ludzi i mało skałek. A my lubimy dzikość serca Portugalii.

Traf padł na Praia dos Tres Irmaos i tutaj spędziłyśmy całą sobotę:) Jakieś pytania? Zdjęcie poniżej mówi wszystko :)

LAGOS

Perła Algarve, sobota to idealny dzień na Lagos. Nocleg w samym centrum z widokiem na wąskie uliczki prowadzące do jednego z placyków starówki. Ogrom małych knajpek, mnóstwo ludzi i muzyka wychodząca na ulice prawie z każdego klubu. Bardzo dobra indyjska restauracja przy placu kościelnym, a potem czas na muzykę na żywo. Lagos to miasto dla osób, które nie lubią nudy.

Queen of Lagos

 

Ta ostatnia niedziela…

 

W niedzielne przedpołudnie, na jednym z głównych placów w Lagos było spotkanie mieszkańców, którzy przyjechali na swych rowerach z tradycyjnym poczęstunkiem własnej roboty. Poprzebierani w różne kreacje, z udekorowanymi rowerami, było hucznie, wesoło i smacznie:)

 

Boat Trip

50 minutowa wycieczka motorówką, to była bardzo dobra decyzja, aby zobaczyć od strony Oceanu, to czego nie można ujrzeć z lądu. Koszt od 15 Euro od osoby. Na prawdę warto!!!

Big Beach z góry – plaża, na którą można wejść z lądu tylko i wyłączne przeciskając się przez wąską szczelinę. Ewentualnie opcja drogą morską ;) Ale ta plaża jest tak piękna, że warto poświęcić swą suknię i delikatnie dłonie, na skalny pył:D

Praia da Pieda

Szczeniak Vollley pragnął zabawy….

Pies Volley

W drodze do Sagres:

Z jednej strony zatoka, a z drugiej wzburzony Ocean i surferzy.

 

Farol do Cabo de Sao Vincente – latarnia morska i najdalej na zachód wysunięty odcinek południowej Portugalii, oczywiście koło Sintry jest Cabo da Rocca, który wciąż konkuruje z bretońskim Pointe du Raz.

SAGRES

Raj surferów, na każdym kroku deski, rowery, fale, fale, fale….

Nocleg w Sagres i kolacja w urokliwej knajpce: “Three Little Birds”

 

Praia da Santa Ruiva

To co najcudowniejsze, czekało na nas na sam koniec <3

W drodze powrotnej do Faro zahaczyłyśmy o Burgau i inne małe mieścinki, aby na zachód słońca być na jednej z najpiękniejszych plaż :  Praia da Faleshia Praia da Faleshia

Praia Faro 

Last Day in Faro

 

Wynajem auta po Algarve to doskonały pomysł, aby być niezależnym i zobaczyć jak najwięcej. Ceny wynajmu są dość niskie ok. 500 zł  za tydzień, problem polega na depozycie w kwocie 1600 EURO. U nas wszystko poszło sprawnie, depozyt wrócił na konto, auto tankowałyśmy raz za 50 EURO na 300 km w sumie !

Portugalia  jest już dla mnie na równi z Moją ukochaną Italią. Całe szczęście mam dużo miejsca w sercu, na te dwa kraje….
A tymczasem już snuję wizję na kolejną podróż….

OH Portugal <3