Wydawałoby się, że Ci co pracują w weekendy mają przechlapane:/
Po pierwsze trzeba rano wstawać, po drugie, zabierają nam część weekendu, po trzecie, nie mamy czasu na te rzeczy, które zazwyczaj w sobotę robilibyśmy w domu: sprzątanie, zakupy itd.itp…
Ale zaraz, zaraz….praca w sobotę może być całkiem przyjemna, nie wierzysz? Owszem bardzo ciężko podnieść się rano z łóżka, po całotygodniowym zmęczeniu i piątkowych szaleństwach, ale to poświęcenie rekompensuje mi taki widok:

 

 

Zapominam o niewyspaniu, zapominam o tym, że czasu mieć będę mniej na obowiązki domowe…ale, to jest ten moment, kiedy nie liczy się nic, prócz tej siły i energii, którą czerpię z jazdy rowerem, mogąc podziwiać takie cudowne obrazki.
Dodatkowo moja praca jest związana z tym, co jest dla mnie najważniejsze, czyli z drugim człowiekiem. Kontakt z osobami, które mają tyle samo siły i determinacji co ja, aby wstać w sobotę i na 9.00 przybyć do fitness clubu, wspólnie się wyginać, rozciągać i pocić!
Mega szacunek, bo energia którą ja daję, wraca do mnie z podwójną siłą <3
Z tego miejsca pragnę podziękować swojej grupie sobotniej i zapraszam innych, aby spróbowali, bo dawka energii, którą sobie serwujemy w sobotnie poranki, daje siłę i moc na cały weekend!!!
Zatem, na potęgę posępnego czerepu, jak mawiał He-Man, niech moc będzie z nami i naszymi sobotami:)))